






Czym różni się dzisiejszy świat od tego sprzed 100 lat? Chyba najbardziej szybkością przekazywania informacji. Dzisiejsza technika pozwala na błyskawiczne i tanie przekraczanie granic, które naszym pradziadkom, a nawet rodzicom wydawały się zupełnie nie osiągalne.
Bogactwo, z jakiego może korzystać dzisiejszy człowiek, jest ogromne. Media ciągle „atakują” nas nowymi informacjami. Przeciętny człowiek ma dzięki temu coraz szersze spojrzenie na cały świat i ugruntowaną świadomość otaczającej go rzeczywistości. Naprawdę stajemy się mieszkańcami jednej, globalnej wioski.
Globalizacja, choć nie zawsze to dostrzegamy, dotyczy też kuchni. Czym są, bowiem, dzisiejsze kuchnie narodowe, czy regionalne, jak nie zlepkiem różnych tradycji i zachowań związanych z żywieniem? Niektóre z nich łatwo przyswajają nowości inne potrzebują więcej czasu, ale ogólnie muszą się przecież zmieniać, jak zmienia się cały świat. Dzisiejsze kuchnie regionalne stanowią, można powiedzieć, pewne bazy, z których korzystać można do woli, czerpiąc, co się, komu podoba i jednocześnie wprowadzając nowe elementy. Szukając nieznanych receptur, nowocześni kucharze podążają w różnych kierunkach, by wzbudzić nowe doznania smakowe coraz bardziej wybrednym podniebieniom.
Tradycje narodowe łączą się teraz z nowymi trendami w przyrządzaniu, doprawianiu i podawaniu potraw. Tak, jak w XV wieku Kolumb dostarczył ówczesnej Europie egzotycznych produktów spożywczych z nowo odkrytej Ameryki, tak teraz internet i inne środki przekazu promują „globalne” potrawy. Jest to prawdziwe wyzwanie dla odważnych kucharzy, którzy eksperymentując, przecierają nowe szlaki tak prozaicznej, jak niektórzy uważają, dziedzinie, jaką jest jedzenie. A kto jest takim kucharzem? Każdy, kto nie boi się gotować i jest otwarty na świat.
Nie pozostaje nam też nić innego, jak poddać się tej globalizacji w kuchni, która dać może pozytywne efekty, którymi będą nowe potrawy i sposoby ich przyrządzania, łączące Wschód z Zachodem, Północ z Południem.





